Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykański sen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amerykański sen. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 lipca 2019
Jedno ciało jedna dusza
O czym marzysz? O pięknym domu na własność, dużej i szczęśliwej rodzinie, zdrowiu i pięknym ciele, własnej firmie i wolności finansowej.
Jak wyglądał Twój dzisiejszy dzień? Pomyśl i odpowiedz.
A teraz zapytam jeszcze raz. O czym marzysz?
Dla naszego samopoczucia i pewności siebie bardzo ważne jest to by działać w zgodzie ze sobą.
Bądźmy szczerzy.
Chcesz pięknego i zdrowego ciała? Ćwicz, odżywiaj się zdrowo, badaj się. Bez wymówek i oszukiwania siebie i innych. Daruj sobie to co Ci nie służy i tyle. Zyskasz nie tylko piękne ciało, ale też szacunek i pewność siebie. Kochaj to co robisz już teraz, bo to jest właśnie to czego chcesz. Chcesz ćwiczeń, zdrowej żywności i tylko profilaktycznych wizyt u lekarza.
Jeśli wiesz czego chcesz i wiesz jak to osiągnąć to w czym tkwi problem?
Ja już wiem.
Łatwiej jest się dostosować. Mogę spełniać swoje zachcianki, mogę narzekać ze znajomymi na okoliczności, mogę z nimi pomarzyć, mogę imprezować, mogę oglądać telewizję i grać w gry kiedy tylko mam ochotę, nie muszę się wyróżniać, nie muszę się starać, nikt mnie nie ocenia i nie krytykuje... ALE
Gdy kładę się spać czuję się dziwnie... W moim życiu nie dzieje się nic złego, więc nie mam powodów do zmartwień a jednak czuję smutek. To uczucie narasta z każdym dniem choć nie powinno, bo nic złego się nie dzieję.
Bądźmy szczerzy. Mamy dokładnie takie życie jakie sobie tworzymy każdego dnia poprzez nasze małe wybory.
Etykiety:
amerykański sen,
blog osobisty,
bogactwo,
leniwiaktywni,
lepsza praca,
lepsze jutro,
lifestyle,
motywacja,
pozytywne myślenie,
pozytywne wibracje,
pozytywnie,
siła,
sukces
niedziela, 23 kwietnia 2017
Znalazłam winnego! Oto kto jest odpowiedzialny za wszystkie moje porażki!
JA. Tak, to ja. Choć często zagłuszam tę prawdę, szukam wymówek i nie dopuszczam tej myśli do siebie. To ja decyduję o sobie i o tym jak wygląda moje życie. Mogę narzekać na wszystko co mnie dotyczy i krzyczeć: Taki mój los! Co za pech! Mi to zawsze wiatr w oczy! Jestem zbyt taka czy siaka!
A jednak w głębi duszy wiem, że to nieprawda. Wiem, że to na co narzekam to skutki moich decyzji, myśli, słów i działań. Wszystko co dotyczy mnie zależy ode mnie. Nie tak jak mówię wszystkim wokół, że od losu, szczęścia, pecha, innej osoby czy czegokolwiek. Przykład: nie poszłam do pracy, więc jestem zła na siebie, inni są na mnie źli, wypłata będzie mniejsza a rachunki niekoniecznie, szef będzie niezadowolony, ocena mnie jako pracownika będzie kiepska...
No cóż podsumowując te wszystkie minusy można się załamać, mogę siedzieć i płakać, myśleć co ze mną nie tak i dlaczego to sobie robię,
mogę zwalić winę na pogodę i nawał obowiązków,
mogę wyładowywać swoje złości i niezadowolenie na innych i oskarżać ich o brak zrozumienia,
mogę się ukarać i wymusić na sobie mocne (w tej chwili) postanowienie poprawy,
i mogę też zaakceptować swój wybór, zrozumieć powody i wziąć odpowiedzialność za jego skutki.
Jakiekolwiek by nie były, biorę to na klatę. Tylko w ten sposób można naprawdę kreować swoje życie. Biorąc odpowiedzialność za nie na SIEBIE.
Rozumiem ten strach dotyczący podejmowania decyzji, bezcelowego wysiłku, wystawienia się na krytykę ze strony innych oraz nieodwracalnych negatywnych skutków. Jednak uciekanie od tych sytuacji nie sprawi, że będziemy bezpieczni. Wręcz odwrotnie! Ucieczka to również decyzja i też ma swoje skutki. Brak pewności siebie, zazdrość, lęk, złość, bezradność, niezadowolenie z życia - mogłabym tak wyliczać jeszcze długo, ale nie będę. Zamiast tego...
ZMIENIAM MYŚLENIE
Już nie mam żalu do całego świata za to co mnie spotyka. Wiem, że takie nastawienie jest dziecinne i destrukcyjne. To niszczy moje związki z innymi, poczucie spełnienia i wiarę siebie.
Czas dorosnąć, ale tak naprawdę a nie tylko w dowodzie. Czas wziąć odpowiedzialność za siebie i kreować swoje życie według własnych zasad i pragnień! Nie powiem jak macie to zrobić, bo w głębi duszy sami to doskonale wiecie. Trzymam kciuki. 😉
P. S. Do odważnych świat należy! A reszta niech siedzi w kącie i marudzi lub płacze nad swoim losem.
poniedziałek, 27 lutego 2017
Magcziny film La la land - moja ocena
Magiczny, dodający skrzydeł, inspirujący. Tak mogłabym go w skrócie opisać. Musical La la land. Historia dwójki marzycieli - aktorki i pianisty jazzowego. Przez przypadek spotykają się i od tej pory razem z całej siły wspierają się w spełnieniu swoich marzeń. Historia o wielkiej miłości, pasji i poświęceniu.
Nie każdemu spodoba się La la land.
Po pierwsze jest to musical. Śpiew i taniec co jakiś czas w trakcie filmu po prostu trzeba lubić.
Po drugie zdarzają się sceny całkowicie oderwane od rzeczywistości, trzeba użyć wyobraźni i oddać się jej by to zrozumieć. Osoby twardo stąpające po ziemi, lubiące konkrety mogą tego po prostu nie poczuć.
Jeśli chodzi o aktorów jestem całkiem zadowolona, urocza Emma Stone (otrzymała Oskara za ten film!) i przystojny Ryan Gosling świetnie poradzili sobie ze śpiewającymi rolami. Uczucie między bohaterami było bardzo realne. 😍
Muzyka przepiękna, stroje fantastyczne a do tego krajobrazy zapierające dech w piersiach.
Każdemu kto obejrzy film zapadnie w pamięć zakończenie.
Polecam zdecydowanie każdej osobie która dąży do spełnienia swoich marzeń oraz tym którzy tak jak ja uwielbiają musicale i filmy o miłości. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)